A więc tak. Dużo osób zastanawia się nad sensem szkoły muzycznej.
Chciałabym coś napisać na ten temat i na tym się skupię. Sama chodzę do szkoły
muzycznej od 3 lat.
- Pierwszy rok: śpiewanie + gra na gitarze
- Drugi: samo śpiewanie
- I aktualnie na trzecim roku też tylko śpiewanie.
Dlaczego już nie gitara? Ogólnie na gitarze uczę się grać od
4 lat. Rok byłam samoukiem, rok chodziłam do szkoły muzycznej, rok chodziłam
prywatnie do nauczyciela. Jednak gdy mijała I połowa pierwszego roku w szkole
to mój nauczyciel zaproponował mi w sumie dwie godziny darmowych lekcji, a
mianowicie: zespół rockowo-bluesowy. Jestem w nim do dziś razem z czwórką moich
rówieśników, moim starym nauczycielem gitary, ojcem jednego z kolegów i ich
kolegą.
Moje stanowisko jest takie:
Nie potrzebna ci szkoła muzyczna żeby nauczyć się grać.
Szkoła muzyczna szlifuję umiejętności i pomaga nabywać stopniowo nowe jeśli
uczymy się danego instrumentu od podstaw.
Jeśli chodzi o śpiewanie to sprawa wygląda trochę inaczej.
Moją nauczycielką jest śpiewaczka operowa z wieloletnim
stażem. Śpiew to kompletnie inna sprawa niż gra na instrumencie. Gry jesteś w
stanie nauczyć się sam jak się uprzesz, ale śpiewanie wymaga lat pracy pod
nadzorem kogoś doświadczonego, kogoś kto słyszy twoje błędy, wyłapuję je i mówi
jak się ich pozbyć.
Pierwsze czego moja nauczycielka mnie nauczyła to oddech.
Może i brzmi to głupio, ale no cóż haha.
Aby dobrze śpiewać musisz dobrze oddychać. Potrzebujesz dobrego,
głębokiego oddechu.
Kolejne czego się uczyłam i uczę się do teraz to odpowiednie
otwieranie ust przy danych literach i sylabach.
Tony, dźwięki i oktawy haha. Wiadomo, że kiedy pracujesz z
muzyką to potrzebujesz trochę teorii. Co z tego, że przeczytasz w Google co to
jest gama jak nie będziesz umiał jej zaśpiewać?
Umiejętność śpiewania nie pojawia się od tak. Nigdy. Ktoś
kto ma tzw. wrodzony talent, posiada diament. Musi go wyszlifować, bo inaczej
zginie wśród kamieni i węgla.
Pamiętajmy o tym, że z węgla też mogą powstać diamenty 😀.

Komentarze
Prześlij komentarz